Darya

Odwiedzona razy

Ja

O mnie

Wpisy

Pisz Czytaj

Było

2005
luty (3)
marzec (9)
kwiecień (9)
maj (11)
czerwiec (2)
lipiec (4)
sierpien (3)
wrzesień (1)
październik (4)
listopad (3)
grudzień (6)

2006
styczeń (5)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (3)
maj (1)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (2)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (1)

2007
styczeń (2)
luty (1)
kwiecień (1)
maj (2)
czerwiec (2)
lipiec (3)
sierpien (2)
wrzesień (1)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (2)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
marzec (2)
kwiecień (2)
czerwiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
grudzień (1)

Ulubione


BLOGI
Magda Gajda
Wredonika
Ania co Koniec zna

LINKI
Mój Artystyczny światek
Światek w obiektywie
Włodek Mazoń i muzyczny światek

Okładka

Zrobiła goldamsel
więcej?


mylog.pl

Blog



chwila >> czwartek, 3 grudnia 2009 15:13:17
Całkiem sporo osób kręci się gdzieś obok. Czy to tłum? Nie wiem czy zasługuje to zjawisko na takie miano. Nie zmienia to faktu iż ja sama czuje się mocno osamotniona.
Ostatnio przeprowadziłam pewną rozmowę przez popularny komunikator internetowy. Konsensusem tej rozmowy był fakt, że każdy z samotnością radzi sobie inaczej. A moja rozmówczyni twardo utrzymuje iż sobie z nią nie radzi.
Ale czy ona faktycznie jest samotna, po powrocie do rodzinnego miasta, z rodziną obok i znajomymi oraz przyjaciółmi na wyciągnięcie ręki ?? Czy nie mienie partnera życiowego sprawia, że jesteśmy samotni?
Ja chyba znam część odpowiedzi na te pytania...
Jestem tu sama, totalnie sama. Tak też się czuję. A jednak mam cały czas pewne poczucie szczęścia z tego co robię, czego osiągnęłam.
Czyli, że co... szczęście to tylko chwila czy uczucie stałe mogące być przysłonięte chwilowym spadkiem "formy".
Chyba właśnie obaliłam ten jak że popularny pogląd...


Pozdrawiam
Darya
komentarze [1]

Cele >> wtorek, 15 września 2009 00:31:31
W zasadzie to z dniem wczorajszym moje wakacje dobiegły końca... mam tu na myśli plany wyjazdowe itp. Dziś nadeszła pora zastanawiania się nad przygotowaniami do powrotu do Koszalina i na uczelnie.

Dużo się działo przez wakacje, dużo więcej niż to zakładałam jeszcze w czerwcu. Miedzy czasie jednak sporo myślałam o rzeczach przyziemnych, codziennych oraz o przyszłości. Postanowiłam wyznaczyć sobie cele których na dzień dzisiejszy jest całkiem sporo...sekcja tenisa, wspinaczka, koło naukowe, nakreconykoszalin.pl, DKF, nauka gry na gitarze,angielski, praca. To odnośnie mojej przyszłej codzienności...chciałam ją odmienić w stosunku do zeszłego roku. Chciała bym jak najwięcej z tych punktów zrealizować ;D
Przy tym wszystkim wyznaczyłam sobie jeszcze jeden cel, bardzo dla mnie ważny... Gdy dostałam się na studia spełniło się moje największe marzenie oraz zrealizowałam mój największy cel który był moim motorem do życia... przez ostatni rok brakowało mi takiego nowego motywatora... dziś już go mam bo postanowiłam że chcę i potrzebuje własnego mieszkania !!! Marzę o nim z całego serca, podobnie jak było ze studiami zanim się na nie dostałam. Wierze że bardzo mocno wierząc, uda mi się pokonać kolejny życiowy szczyt oraz wszystkie doliny i przełęcze jak przede mną stoją w nadchodzącym roku akademickim.

Kurcze ... polecam mieć w życiu cel ... daje konkretnego kopa !!!

Pozdrawiam
Darya


komentarze [1]

Wakacje >> sobota, 15 sierpnia 2009 21:14:34
Wakacje trwają już od dwóch miesięcy, a przede mną jeszcze ponad miesiąc ;) Nie powiem całkiem pozytywna perspektywa.

Nie wiadomo kiedy i jak to się stało ale nagle te wakacje stały jednymi z najlepszych.

Było strasznie dużo pierwszych razy. Mnóstwo nowych rzeczy i nowych doświadczeń. Spełniło się kilka kolejnych małych marzeń. W moim życiu pojawiło się od groma nowych postaci.

Inaczej mówiąc...

Pierwszy raz jechałam na obóz z innym środowiskiem. Pierwszy raz jechałam jako opiekun i drużynowy. Pierwszy raz pojechałam w Bieszczady i chyba pierwszy raz w życiu poznałam tyle ludzi na raz ;)
Poznałam nowe obyczaje, inne podejścia do różnych spraw związanych z egzystowaniem w harcerstwie. Doświadczyłam najlepszej kuchni wyjazdowej w życiu.
Jadąc w Bieszczady już spełniło się jedno małe marzenie, kolejnym było wędrowanie z wielkim plecakiem po górach. Ono też się spełniło.

A kiedy wróciłam do domu okazało się, że nagle jest mnóstwo ludzi którzy czekają i tęsknią za mną tam w Koszalinie.

Cóż... można nabawić się pozytywnego myślenia :P

Pozdrawiam
Darya
komentarze [1]

>> niedziela, 7 czerwca 2009 13:06:48
Miota mną niewątpliwie ostatnio kryzys:/
Każda podjęta przeze mnie decyzja staje się pudłem. Do czego się nie wezmę wszytko partole.

Kilka tygodni temu żyłam pełna nadziei i przeświadczona o tym że mogą wszytko. Była jeszcze koło mnie osoba która chciała być blisko. Tylko że potem jej się odechciało.Szkoda tylko że tak późno dała mi tym znać.

Znowu żyję z dnia na dzień licząc godziny do powrotu do domu.
Teraz już naprawdę nie wiele zostało, ale co będzie w przyszłym roku? Niby mam pewien pomysł...ale... właśnie zawsze jest ale...

Pozdrawiam
Darya
komentarze [0]

miasto >> sobota, 18 kwietnia 2009 15:11:25
Fakt jest faktem, że inaczej się tu przyjeżdżało i inaczej mi się dziś wyjeżdża.

Wczoraj po krótkim spacerze po centrum największego miasta w Polsce coś jak by zmieniło się w mojej głowie.
Wydaje mi się, że chyba pogodziłam się wreszcie z nowym życiem. Zdałam sobie sprawę że nie mogę się dłużej łudzić tym starym, bo ludzie których tu zostawiłam nie będą za mną tęsknić zawsze. Oni tu cały czas żyją, a życie kręci się wokół nich już beze mnie.
Idąc z tłumem ludzi i pod prąd niego obserwowałam twarze tak jak to robią przyjezdni do warszawy. Jednak to co oni mi opowiadali było czymś innym niż ja zaobserwowałam. Ponoć jak się idzie po centrum warszawy ludzie idą zawsze szybko bezmyślnie i bezuczuciowo. Ja miałam wrażenie osaczenia !

Cóż chyba zaczynam się przemieniać, jeszcze trochę a przyjeżdżając do DOMU będę się czuła jak TURYSTKA.

Pozdrawiam
Darya
komentarze [2]


Skopiuj kod z ramki i wklej na myloga tam gdzie trzeba